Miasto z tezą

Radom — 5 lutego 2016 — Udostępnij 

Miasto z tezą

Radom — 5 lutego 2016 — Udostępnij 

7 marca 1994 Leszek Kołakowski otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Miasta Radomia. Z tej okazji wygłosił mowę:
„To miasto, jak każde miasto i wieś, w której się rodzimy, to środek świata. Ta przestrzeń niewielka, w której się obracamy, nasze domy, ulice, cmentarze, kościoły, ta przestrzeń wiekami wysiłkiem ludzkim zabudowywana, przez wojny niszczona, odbudowywana, jest centrum świata, do którego wszystkie inne kawałki uniwersum są odniesione, zrelatywizowane. Każdy z nas tak czuje”.
Te słowa przytoczono w niewielkiej książeczce „Wśród znajomych”, w której zebrano rozproszone teksty okolicznościowe Kołakowskiego. W przypisie do tej mowy, w 2004 roku Kołakowski dodał:
„Przyjaciel mój, wybitny lekarz, dziś w Ameryce, twierdzi, że najmądrzejsi ludzie są z Radomia. Zbyteczne dodawać, że on sam był z Radomia”.
Przy urzędzie miasta byliśmy akurat o piętnastej, gdy urzędnicy kończyli pracę. Wychodzili z magistratu i szli w kierunku parkingu. Ulice wokół szybko zapełniły się samochodami. W każdym siedział jeden człowiek.
– Na początku lat dziewięćdziesiątych do Radomia przyjeżdżali z innych miast podglądać, jak mamy tu zorganizowaną komunikację publiczną – mówił Sebastian, gdy mijały nas kolejne auta. – Powstało Bractwo Rowerowe, zaczęliśmy forsować rozwiązania sprzyjające rowerzystom. Pod wieloma względami byliśmy liderem. Ale potem wyhamowaliśmy, inne miasta zaczęły nas przeganiać. O jeden głupi przystanek autobusowy w centrum musieliśmy stoczyć ośmioletni bój.
– Straciliście impet?
– Brakuje nam ludzi. A w urzędzie brakuje kadr, które byłyby w stanie nowocześnie zarządzać miastem. Tu nie ma kim robić tej zmiany, na którą wszyscy czekają.
Szliśmy przez centrum, a Łukasz opowiadał, w czym Radom jest lub był najlepszy, albo pierwszy w Polsce. Miałem wrażenie, że gdybym mu nie przerywał, mógłby tak mówić godzinami:
– Ale ten wasz Kochanowski, to jednak trochę tak lubieżnie tam siedzi – powiedziałem, gdy mijaliśmy pomnik Jana z Czarnolasu.
– Wszyscy tak mówią – odparł z przekonaniem. – Ale to tylko dlatego, że on jest tutaj u siebie.
Ewelina:
– Tu się dzieje wiele fantastycznych rzeczy, ale lepiej jest się tym nie chwalić, tak się tutaj myśli. Że jak zaczniesz mówić, że ci się udało, że coś fajnego zrobiłeś, to od razu na bokach będzie gadanie, że robisz z siebie gwiazdę i wychodzisz przed szereg. To jest chyba najbardziej irytujące w tym mieście. Nawet jak się komuś coś uda, to lepiej, żeby się z tym za bardzo nie wyrywał. Myślę, że to się przekłada na cały wizerunek Radomia. Łatwo było mu przykleić te wszystkie łaty. Nikt specjalnie nie protestował.
Romuald Krzysztof Bochyński, MCSW „Elektrownia”: – Ludzie sobie tutaj nie radzą z rzeczywistością, bo ona jest wiele razy silniejsza od nich. Nie mają instrumentów do tego, by sobie ją objaśniać, więc o wiele łatwiej jest ich tutaj karmić mitami. Jednym z nich jest fabryka. Że jak powstaną fabryki to będzie wspaniale. No bo kiedyś były i Radom kwitł. Innym mitem było lotnisko. Ja do tych mitów zaliczam także wojewódzkość. Że niby jak powstanie województwo, to już będzie cudownie. A nie będzie. Radom to jest dzisiaj tonący człowiek. I to taki, obok którego płynie łódka i wszyscy z tej łódki mu krzyczą, żeby się sam wyciągnął za włosy na brzeg. A on tylko słabnie i słabnie.
Fundacja Grand Press Instytut Reportażu Wydawnictwo Karakter Polskie Radio Olympus Tygodnik Polityka Bla Bla Car Projekt i wykonanie
Michał Szota, 2015