Myślenie o przyszłości

Konin — 6 grudnia 2015 — Udostępnij 

Myślenie o przyszłości

Konin — 6 grudnia 2015 — Udostępnij 

Ostatni raz byłem tu ponad rok temu. Dla „Kontynentów” pisałem tekst, jeżdżąc śladami Kapuścińskiego, który tu przyjechał na reportaż w latach pięćdziesiątych. Potem przez kilka tygodni dostawałem mejle od ludzi, że Konin wcale taki szary nie jest, jak na tych moich zdjęciach i w tekście. Nie jest. Wielu ludzi pisało też, że jest piękny. Też nie jest. Dworzec autobusowy, o którym wtedy napisałem, że upokarza podróżnych, wygląda tak samo, tylko skończyła się budowa obok, więc jest trochę większy porządek.
– Bo tobie zabrakło w tym tekście elementu fajności – mówi mi Justyna Król, która po pracy w pozarządówce w Warszawie i oenzetowskich agendach wróciła do miasta, by założyć Pracownię Miejską. – A to jest naprawdę fajne miasto. Może nie najpiękniejsze, ale fajne. Przyjechałam dwa lata temu, dziś wiem, że to była dobra decyzja.

– Znajomy Brytyjczyk zapytał, co robię. Powiedziałam mu o Pracowni, o tym, czym się zajmujemy. Że można się przygotować na to, co przyniesie przyszłość. Bo to jest fakt, że w 2050 roku w Koninie jedna trzecia mieszkańców będzie w wieku emerytalnym. I albo można już teraz zacząć myśleć, jak się w tej sytuacji odnajdziemy, albo zakładać, że jakoś to będzie. I on się wtedy złapał za głowę i powiedział: „To ja ci, Justyna, strasznie współczuję”. „No dzięki”, mówię mu, „ale dlaczego?”. Okazało się, że handluje energią. I w Niemczech podpisuje kontrakty na 20 lat, a w Polsce na 2 lata, góra 5. „Bo Polacy nie lubią myśleć o przyszłości”, powiedział.

 – Na jednym z pierwszych spotkań z mieszkańcami rozdaliśmy ludziom żółte karteczki i kazaliśmy skończyć na nich zdanie: „Konin jest jak…”. I oni zaczęli pisać, a potem to czytać. I ja się wtedy załamałam. Bo to były takie teksty w stylu „Konin jest jak dupa”, „Konin jest jak dziura” – no same takie załamujące obrazy się z tego pisania wyłaniały.
– A ty co napisałaś na tej karteczce? – pytam.
Justyna milczy, patrzy za okno, szuka w głowie odpowiedzi.
– O rety, chyba nie pamiętam. Ale jak znam siebie, to pewnie coś w stylu, że Konin jest jak okręt, że może popłynąć tam, gdzie chcemy, tylko trzeba złapać za ster. Coś takiego. Bo wiesz, ja tu ciągle słyszę od ludzi takie sformułowanie: „Światło zgasić i zaorać”. I ja się z tym fundamentalnie nie zgadzam.
Fundacja Grand Press Instytut Reportażu Wydawnictwo Karakter Polskie Radio Olympus Tygodnik Polityka Bla Bla Car Projekt i wykonanie
Michał Szota, 2015