Najsmutniejsze rowery świata

Skierniewice — 24 października 2015 — Udostępnij 

Najsmutniejsze rowery świata

Skierniewice — 24 października 2015 — Udostępnij 

W czasie ubiegłorocznych wyborów samorządowych ówczesny prezydent Skierniewic chwalił się, że w mieście jest bardzo niskie bezrobocie, jedno z najniższych w całym województwie łódzkim. W końcu na jednym ze spotkań z mieszkańcami ktoś nie wytrzymał i wstał:
– Panie prezydencie, to my zapraszamy na dworzec o 6 rano, pan zobaczy, dlaczego to bezrobocie takie niskie.
Tamten przegrał, teraz chce być posłem czy senatorem. Ten, co go pokonał, chodził rano po dworcu i rozdawał słynne skierniewickie jabłka.

Witek: – Czy były takie momenty, że mi przeszkadzało, że ja jestem ze Skierniewic? Nie pamiętam. Ale wiesz, mi jest dobrze, mi się udało. Firmę mam tutaj, ale klientów w całej Polsce. Musiałbyś porozmawiać z kimś, kto na przykład stracił pracę tylko dlatego, że w czasie remontów pociągi między Skierniewicami a Warszawą spóźniały się po godzinę i więcej.

„Wyglądało to tak, jakby coś wielkości pięści wyszło ze środka głowy przez nos” – napisał o początkach skierniewickiego Teatru Realistycznego jeden z jego założycieli, Robek Paluchosky. Nie omieszkał przy tym zauważyć, że teatr „powstał tuż po drugiej wojnie światowej, na gruzach Skierniewic”. Choć tak naprawdę wydarzyło się to w roku 1995. „Jeżeli chodzi o Skierniewice, to wiele się nie zmieniło, a i my korzystając z klimatu gruzowiska, jak na kombatantów przystało, robimy się coraz młodsi”.

Kasia, działa w teatrze: – Wyjechać stąd na studia to było marzenie. Mówisz, że wszędzie jest? No może tak, ale tutaj nikt z nas nie zakładał, że wróci. Czasem widzę na dworcu znajomych z liceum i wstyd się przyznać, ale specjalnie idę na drugi koniec peronu, żeby nie musieć z nimi rozmawiać. Nie, że ich nie lubię, nie, nic z tych rzeczy. Tylko mi się nie chce tłumaczyć im swojego życia. Bo ja tu mieszkam, ale też tutaj pracuję, a to jest w Skierniewicach rzecz nietypowa. Zawsze jak im to mówiłam, czułam w powietrzu to pytanie: „A co ci się dziewczyno w życiu nie udało, że tu tak tkwisz?”. A mi się mniej więcej wszystko udało. Nie narzekam, nie jestem rozczarowana. Ja po prostu nie marzę o tym, żeby być junior cośtam menedżerem w mordorze na Domaniewskiej. Ja się realizuję tutaj.

 

Ania, też z teatru: – Ludzie dziś w Skierniewicach mieszkają dlatego, że tu mają rodziny i tu jest taniej, a nie dlatego, że to jest fajne miejsce do życia. To może być fajne miejsce, ale mało kto w to dziś wierzy. Wszyscy jakby się z tym pogodzili, że tak już musi być – bo przecież Warszawa jest blisko i Łódź też. Tam jest fajnie, a tu się po prostu śpi. Mam wrażenie, że wielu ludzi tak myśli.

Jest noc, pada deszcz, dworzec jest pusty, tylko w poczekalni drzemie jakiś bezdomny. Kto już miał wrócić, ten na pewno wrócił. Od popołudnia po każdym pociągu z Warszawy uliczki wokół dworca korkowały się na kilka chwil. Ludzie gorączkowo rozjeżdżali się do domów.  Z każdą godziną piaszczysty parking pod wiaduktem pustoszał, tak jak i stojące przy peronie stojaki na rowery. Te, co zostały tu na noc, przejmują smutkiem. Bo nikt po nie nie wrócił – zostały porzucone i będą tu rdzewieć po wsze czasy. Albo ci, co je tu zostawili, pracują w Warszawie na nocki.

Tak czy inaczej, w tym deszczu i pustce  wyglądają jak najsmutniejsze rowery świata.

Fundacja Grand Press Instytut Reportażu Wydawnictwo Karakter Polskie Radio Olympus Tygodnik Polityka Bla Bla Car Projekt i wykonanie
Michał Szota, 2015