Tam nic nie ma

Piotrków Trybunalski — 21 listopada 2015 — Udostępnij 

Tam nic nie ma

Piotrków Trybunalski — 21 listopada 2015 — Udostępnij 

Nie chciałem o tym miejscu pisać ani jakoś specjalnie tam chodzić. Byłem tu już wcześniej, gdy robiłem dla „Polityki” zdjęcia do materiału o filmowym Piotrkowie. Schodziłem tych kilka ulic wzdłuż i wszerz, wiedziałem, co mnie tam czeka. Większą beznadzieję widziałem chyba tylko na Sobięcinie w Wałbrzychu.

Wtedy, za pierwszym razem, trochę bałem się tu wchodzić, bo chłopcy w bramach wyglądali na wybitnie wkurwionych. Pamiętam, że uczepiłem się jakiegoś patrolu policji i łaziłem za nimi – tak, żeby w razie czego byli w pobliżu. Ale to było sobotnie popołudnie, doszli do skrzyżowania Starowarszawskiej z Zamurową, zobaczyli, co się tam dalej dzieje, i profilaktycznie zmienili kierunek.

No więc nie chciałem zajmować się tym miejscem. Złaziłem naprawdę cały Piotrków, ale właściwie nic się do mnie nie przykleiło.

„Z lat tuż przed Zagładą najwyraźniej pamiętam obrazy i dźwięki »Yidn Glass« (obecna ul. Starowarszawska). Oczyma duszy wciąż widzę ciągi kamienic, małe bóżnice ortodoksyjne i sklepiki… Pamiętam wszystkie te miejsca, w których życie płynęło z kolorową prostotą”. Ben Giladi, „Opowieść o jednym mieście”, oprac. Anna Rzędowska, tłum. Magdalena Cichosz.

– Od lat dziewięćdziesiątych estetyka całego Piotrkowa diametralnie się zmieniła. Przecież rynek i te okolice to kiedyś była kompletna ruina. Odrapane kamienice, śmieci, strach było tam iść wieczorem. A wystarczyło trochę posprzątać, kostkę położyć, podświetlić tu i tam i nagle się okazuje, że to są piękne budynki, piękne ulice, że restauracje wystawiają ogródki latem, ludzie przesiadują. Że ten rynek żyje. Znajomy przyjechał z Irlandii, mówił, że się tam czuje jak w Dublinie. Koleżanka oczarowana – pieje, że tu jest jak w Krakowie. A ci z Łodzi, to nam rynku zazdroszczą, bo sami nie mają. Niesamowita była przemiana tej starej części miasta. Całkowita.
– Tylko że ta przemiana jednak nie dotyczy całej Starówki – zauważam.
– No tak, to, co za torami, blokowiska, tam nic się nie dzieje.
– Myślałem raczej o tym, co się dzieje w stronę zamku, kawałek za rynkiem.
– Tam przecież nic nie ma.
– Jest to, co zostało z dzielnicy żydowskiej. Kilkadziesiąt zrujnowanych domów.
– Ale tam właściwie nie ma ludzi. Powysiedlano ich.
– Byłem tam dziś i widziałem ich całkiem sporo. Są tam, żyją w tych ruderach.
– Eee, to jacyś nieliczni albo bezdomni. Teraz to się tam zrobiła dzielnica cygańska. Była żydowska, a teraz jest cygańska.
Fundacja Grand Press Instytut Reportażu Wydawnictwo Karakter Polskie Radio Olympus Tygodnik Polityka Bla Bla Car Projekt i wykonanie
Michał Szota, 2015