Trzeci król

Tarnobrzeg — 7 stycznia 2016 — Udostępnij 

Trzeci król

Tarnobrzeg — 7 stycznia 2016 — Udostępnij 

W poranek święta Trzech Króli, 6 stycznia 2016 roku, ostatni mieszkańcy Tarnobrzega opuścili miasto. Tak to przynajmniej wyglądało. Jakby sobie odpuścili, zabrali rzeczy i poszli po prostu gdzieś indziej. Zostawili miasto szkołom nauki jazdy. Bo poza mną „elki” były tego poranka jedynymi poruszającymi się elementami pejzażu. Cała reszta trwała nieruchomo. Już nawet nie łudziłem się, że znajdę gdzieś kawę, i od razu poszedłem do Maca. Był prawie pusty. Tylko w kącie siedziało dwóch idealnie łysych dresiarzy. Jedli frytki, na ich stoliku stał kwiat w doniczce. Wyglądali trochę jak na randce. Mówili do siebie półszeptem, a zdania przerywali długimi, powłóczystymi spojrzeniami na zaśnieżony, pusty parking.

W południe na rynku mieli się spotkać trzej królowie. Melchior i Kacper przyjechali bryczką, ale Baltazara ciągle nie było. Pojawił się nieco spóźniony. Gdy wszedł wraz z orszakiem na plac, podniosła się wrzawa. I już, już wszystko zmierzało do szczęśliwego końca, gdy zdarzyła się rzecz nieoczekiwana. Baltazar prysnął. Wyglądało to tak, jakby się w ostatniej chwili rozmyślił i po prostu dał dyla. Odbił w prawo, przebiegł przez plac i zniknął w bocznej uliczce.  Ludzie zamarli. Dzieciarnia z jego orszaku patrzyła za nim okrągłymi ślepiami. Dopiero po chwili jakiś chłystek się otrząsnął i ruszył za królem w pogoń. Pobiegłem za nim. Dorwaliśmy go przy mięsnym, znikał już za rogiem.
– Proszę króla, proszę króla, trzeba wracać – wysapał młody.
Baltazar się zatrzymał i zamrugał oczkami.
– Muszę złapać dorożkę! – oświadczył. – Spieszę się na dorożkę!
Spojrzałem na młodego. Minę miał głęboko wątpiącą.
Impreza na rynku się skończyła, po pół godzinie miasto wróciło do stanu pierwotnej pustki. Chodziłem przez kilka następnych godzin – wzdłuż i wszerz. Spotkałem raptem kilkanaście osób. Z niemałym trudem znalazłem otwartą knajpę, która nie była kebabem. W 2009 roku doktor habilitowany Tadeusz Zych z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnobrzegu popełnił artykuł, w którym analizował potencjał turystyczny miasta:
„Tarnobrzeski rynek. Może stać się miejscem, gdzie wielu turystów odpoczywających nad zalewem spędzi czas obiadu czy też przyjemny wieczór, wszakże pod warunkiem, że tu dotrze i znajdzie odpowiednią ofertę gastronomiczną. Jego przemiany powinny iść w kierunku nadania temu miejscu galicyjskiego ducha.
Tarnobrzeg żydowski. Jeszcze sto lat temu Tarnobrzeg był zamieszkany w 70% przez wyznawców religii mojżeszowej. Na fali swoistej mody przywracania pamięci o polskich Żydach warto także upamiętnić ich wielowiekową bytność w Tarnobrzegu.
Cmentarz »Na Piaskach«. Zamontowanie specjalnej tablicy informacyjnej na cmentarzu i poddanie go stałej pielęgnacji sprawiłyby, iż miejsce to mogłoby się stać swoistą »księgą historii« miasta czytaną na kamiennych tablicach”.
– A jest jakaś część miasta, w której można w mordę dostać, choćby w nocy? – zapytałem Olka w akcie rozpaczy.
– Ja nie wiem, coś się mówiło, ale czy to jest prawda? – odpowiedział pytaniem. – Tu czasem trudno kogoś spotkać w dzień, a co dopiero w nocy.
Nadole o zmierzchu było granatowe i oczywiście puste. Środkiem ulicy szedł facet z dwoma wielkimi wilczurami. Wyglądał, jakby pilnował spokoju, jakby robił obchód i sprawdzał, czy wszyscy na pewno siedzą w domach.
Fundacja Grand Press Instytut Reportażu Wydawnictwo Karakter Polskie Radio Olympus Tygodnik Polityka Bla Bla Car Projekt i wykonanie
Michał Szota, 2015