Wiatr od ruin

Wałbrzych — 11 kwietnia 2015 — Udostępnij 

Wiatr od ruin

Wałbrzych — 11 kwietnia 2015 — Udostępnij 

Staliśmy na koronie stadionu i patrzeliśmy na najsmutniejsze ruiny tego miasta. Na płycie murawy ganiały za piłką jakieś szczawiki. On miał twarz mędrca i oczy, w których gniew miesza się z melancholią. Poza świeżą trawą nie było wokół  nic, co mogłoby napawać nadzieją. Tak to wyglądało. Jak okiem sięgnąć pokruszony beton trybun pamiętających jeszcze wizytę Hitlera w 1932 r. I Wałęsy w 1980 r. I tamten październikowy dzień 1983 r., kiedy 48 tys. ludzi zdzierało sobie gardła, a miejscowy Górnik pokonywał Wisłę Kraków i został mistrzem rundy jesiennej. Wałbrzych tamtego dnia chodził pijany nie tylko ze szczęścia. Tego nie ma.
– Wałbrzyskie Koloseum – zamruczał nagle pod nosem i pociągnął z butelki, którą chował w kieszeni.
– Tak tu na to mówią? – zapytałem.
– Nie – odpowiedział –  no, ale to widać, że Koloseum, wystarczy przecież popatrzeć.

Właściwie można by nie wychodzić z tych ruin. Z rozrzuconych bezładnie cegieł, z poskręcanego żelastwa, bez końca da się tu przecież klecić kolejne nekrologi. Że było i nie ma. I dlaczego? W imię jakiej sprawy? I że tylko ten żal został, taki cichy smutek przewiewany wieczorami po pustych ulicach. Nawet opowieść o przyszłości musi tu przez ruiny przebrnąć. Spacer po gruzowisku to w Wałbrzychu chrzest bojowy dla tych wszystkich, którzy mają odwagę fantazjować o tym, co będzie.

Pod koniec lat 80. w Wałbrzychu mieszkało 141 tys. ludzi, było 37 kopalnianych szybów, dookoła mieszkaniowych osiedli rosły hałdy, węglarki z mozołem toczyły się zgrzytliwie przez całe miasto. Rok 1989 rozpoczął tu rozłożoną na raty zapaść. Podsumowano ją dekadę później, gdy miastu odebrano status stolicy województwa. Od tamtego  zniknęło stąd  25 tysięcy ludzi. Dziś  jedyna, ocalała po tamtej rzezi, koksownia przerabia węgiel importowany z Czech.
Andrzej, taksówkarz: – O tej godzinie, proszę pana to Wałbrzych był pełen ludzi, autobusy nabite, że palca nie wciśniesz, jedni jechali do roboty, inni wracali, bo przecież kopalnie pracowały non stop. A ci, co akurat nie pracowali, bawili się na tańcach. Sobota to były dla taksówkarzy cotygodniowe żniwa. A teraz? Pan jesteś dzisiaj moim drugim klientem.
Nullo / Trzeci Wymiar:
– Miałem kilkanaście lat, któregoś dnia ojciec przyszedł z kopalni i powiedział, że już nie ma pracy. Dostał odprawę i zrobił to, co wielu jego kolegów, kupił samochód – mówi Nullo. – Nagle miasto górników stało się miastem taksówkarzy, tylko nikt już nie miał pieniędzy, żeby tymi taksówkami jeździć. Matka co popołudnie chodziła na postój pytać taty, czy zarobił już na obiad. Nie zawsze wracała z odpowiedzią, na którą w domu czekaliśmy.
Magda Wach:
– Wiesz co jest w tym Wałbrzychu najfajniejsze? Otóż to, że my dziś możemy zrobić z tym miastem co chcemy. Dno już osiągnęliśmy, jak nikt inny w Polsce wiemy jak tam jest, teraz możemy się od niego tylko odbić.
Fundacja Grand Press Instytut Reportażu Wydawnictwo Karakter Polskie Radio Olympus Tygodnik Polityka Bla Bla Car Projekt i wykonanie
Michał Szota, 2015