Właśnie miasteczko

Sieradz — 25 listopada 2015 — Udostępnij 

Właśnie miasteczko

Sieradz — 25 listopada 2015 — Udostępnij 

– Ja, można powiedzieć, jestem takim lokalnym patriotą. Studiuję dziennikarstwo w Łodzi, na drugim roku jestem, więc jeszcze mam czas, ale jak tak sobie myślę, co chciałbym w życiu robić, to najbardziej bym chciał pracować w radio w Sieradzu. Mnie to kręci, ja bym się w tym realizował. Bo Sieradz to jest fajne miasteczko. Nie miasto, ale właśnie miasteczko. I ja je bardzo lubię. Mimo wszystko. Bo wiem, że tu nie jest łatwo i że jest trochę inaczej. Na przykład taki rynek – wygląda lepiej niż Piotrkowska w Łodzi, ale nie ma na nim życia. Tyle co ten pomnik Antoine’a postawili – słynnego fryzjera z Sieradza. Ale co mi po fryzjerze?

Ojciec:
– Ten pasek ziemi, co my tu mamy, to mi z ojcowizny został. Kiedyś to się ta nasza ziemia aż tam daleko, za mleczarnię, pod młyn ciągnęła. Młyn należał do mojego dziadka. Ale z jednej strony nam właśnie pod mleczarnię zabrali, z drugiej pod Chemitex. I nam się został tylko ten skrawek przy wiadukcie. I tak tu sobie w wolnym czasie przyjeżdżamy, jakby na działeczkę. Choć czasu niedużo, bo ja jako hydraulik robię, tyle że w Pabianicach. O czwartej rano wstaję, o piątej mam pociąg, o szóstej jestem w robocie. Jak mam dobry dzień, to o siedemnastej wsiadam w pociąg do domu. Ale dobry dzień jest rzadko, więc zwykle około dziewiętnastej w domu jestem. To na działeczkę nie ma kiedy jeździć.
Syn:
– Tak jakoś raz siadłem z książką, zacząłem czytać. O samolotach i polskim uzbrojeniu z II wojny światowej. Kilka schematów namalowałem na działce na ścianach. Jakoś mam rękę do tych rysunków. A potem się zainteresowałem jednym schronem. Tu w Sieradzu. To jest nad rzeką, za mostem. Pracuję jako tynkarz, ale jak jeszcze pracy nie miałem, to do tego bunkra chodziłem. I go całego odkopałem, a potem pomalowałem. Każdego dnia dwie, trzy godziny pracy. Tak dla zabicia czasu. Bo to jest polski bunkier. Ludzie tam do mnie przychodzili, mówili, że niemiecki, ale tłumaczyłem, że polski, książki pokazywałem z rysunkami. Ilu ja im tam nakładłem do głowy o tym bunkrze, to już nie zliczę. No i teraz się nim trochę opiekuję, bo to szkoda, żeby poszedł na marne.

– Pracowałem w Łodzi, tam mieszkaliśmy. Ale przyszedł kryzys, trochę mi się priorytety pozmieniały, na świat miał przyjść Franek. A tu w Sieradzu zwolniło się mieszkanie rodzinne. To wróciliśmy. I mnie na początku to miasto w ogóle nie interesowało. O tym, co się tu dzieje, dowiadywałem się w czasie rodzinnych imprez. Ale potem zacząłem się tym interesować, jakoś mnie to zaczęło dotyczyć. W pewnym momencie sobie pomyślałem, że ktoś to miasto musi zmieniać i że tak choćby metrykalnie patrząc, to jesteśmy właściwie my. I ja jeszcze nic tu w sumie nie zrobiłem i nadal nie wiemy, co z tym wyjazdem do Łodzi będzie. Ale mi się zaczyna chcieć.

Fundacja Grand Press Instytut Reportażu Wydawnictwo Karakter Polskie Radio Olympus Tygodnik Polityka Bla Bla Car Projekt i wykonanie
Michał Szota, 2015