Zapach chleba

Przemyśl — 16 stycznia 2016 — Udostępnij 

Zapach chleba

Przemyśl — 16 stycznia 2016 — Udostępnij 

Czasami nie wierzę, że naprawdę spotykam takich ludzi jak Olga. L. dała mi do niej numer, ale później mi napisała, żebym jednak nie dzwonił, bo Olga odsypia. Napisała, żebym tam po prostu poszedł. No to poszedłem.

Zapach chleba było czuć już z daleka. Niósł się po całym rynku, faceci odśnieżający alejki przerywali robotę i patrzyli w tamtą stronę. Wszedłem do środka i wszystko stanęło na następne cztery godziny.

– Przemyśl to są moje śmieci. Mnie się tu może nie podobać wiele rzeczy – że jest czasem brudno na ulicy albo że całe miasto ma syndrom oblężonej twierdzy z powodu garstki Ukraińców. Ale ja bym nie umiała żyć gdzie indziej. Mam silne poczucie swojskości, gdy jestem tutaj, i dojmujące poczucie wyobcowania, gdy jestem gdzie indziej.

– Wiesz, ja mam w dupie, czy to miasto jest Polaków, Ukraińców, Żydów czy kosmitów. Ono jest ładne i dobrze się tu żyje. I to jest najważniejsze. Jedyne, czego mi tu brakuje, to Pól Mokotowskich. I może czasem głębszego oddechu. Ale po więcej tlenu można na chwilę wyjechać. Wyjeżdża się też po to, żeby się ucieszyć z powrotu.

Regulamin sprzedaży w „Domowej Piekarni & Spiżarni” Olgi Hryńkiw:
– wybierz, co Ci się podoba
– odszukaj cenę w cenniku
– zapłać do koszyka
– wydaj sobie resztę
– weź reklamówkę
– zapakuj zakupy
– wróć po więcej.
Chciałem zapytać Olgę, czy nie zdarzyło jej się, że ją ktoś oszukał – nic nie wrzucił do koszyka albo nawet coś sobie z niego wziął. Ale pomyślałem, że to głupie pytanie. Piętnaście później weszła starsza kobieta:
– Proszę pani, proszę pani, ja tu byłam przed kwadransem, kupowałam chleb i proziaki. I za mało pieniędzy dałam. Bo powinnam dać szesnaście pięćdziesiąt, a dałam piętnaście. To ja tu kładę złotówkę i pięćdziesiąt groszy do koszyczka i przepraszam bardzo.
Fundacja Grand Press Instytut Reportażu Wydawnictwo Karakter Polskie Radio Olympus Tygodnik Polityka Bla Bla Car Projekt i wykonanie
Michał Szota, 2015