Ludzie o tym nie myślą

Legnica — 29 września 2015 — Udostępnij 

Ludzie o tym nie myślą

Legnica — 29 września 2015 — Udostępnij 

Widziałem ją za każdym razem, gdy jechałem do Miedzianki autobusem. Specjalnie siadałem z prawej strony, żeby ją dojrzeć. Legnica miała wtedy jeszcze dworzec PKS. Gdy tylko autobus
z niego wyjeżdżał, odkładałem książkę i obserwowałem. Wjeżdżaliśmy na Złotoryjską, mijaliśmy ostatnie zabudowania
i wtedy była ta droga. Zwykła szutrówka prosto w las. Na jej końcu, w oddali, majaczyła ta kamienna ława. Za każdym razem, gdy udało mi się ją dojrzeć, rysowałem sobie w głowie różne historie o ludziach, którzy ją postawili. Dziś Marcin mnie tam zawiózł. Dosłownie kilka dni temu wraz ze znajomymi zamocował na ławie marmurową tablicę z informacją o Samuelu Benjaminie Rufferze, pochodzącym z Goldbergu przedsiębiorcy,  który w Liegnitz założył fabrykę i dorobił się majątku. Ta część Lasku Złotoryjskiego nazywała się przed wojną Parkiem Ruffera. Ale dziś tylko kilka osób w Legnicy o tym pamięta. – W całym mieście są tylko trzy ulice upamiętniające przedwojennych mieszkańców tego miasta- mówi.

Po drugiej stronie ulicy był Park Schneidera, który miał słynne na całe miasto delikatesy w rynku. Na niewielkim wzgórzu między drzewami leży wielki kamień, który był Schneiderowi poświęcony. Ale potem ktoś go przerobił na pomnik 20-lecia PRL. Marcin by chciał, żeby i tu znalazła się odpowiednia tablica. Żeby było wiadomo.
Potem pojechaliśmy do składu kamienia budowlanego. Pokazał na kępę drzew:
– Stamtąd je wygrzebaliśmy, z tej hałdy. Kamienne tablice z niemieckimi nazwiskami. Ustawiliśmy je na cmentarzu, otoczyliśmy płotem. I jak się tam idzie 1 listopada, to tam pod tymi tablicami się znicze palą. To jest dobre.

– Ludzie nie myślą o przeszłości, nie interesują się nią, nie szanują jej. Przeszłością się gra, pogrywa, mówi się o niej, ale się o niej nie myśli. Zwracają się do mnie duże zakłady pracy, pytają, czy ja mam coś o ich historii, jakieś materiały. Ja mam mieć? Przecież to oni powinni trzymać w archiwach wszystko. Ale nie trzymają, Jezu, oni czasem nie mają zdjęć swoich dyrektorów z lat dziewięćdziesiątych. Nic po nas nie zostanie, kilka plastikowych butelek, i trochę szpetnych budynków. Nie chciałbym być na miejscu tych, którzy będą badać swoją historię na podstawie tego, co my im zostawimy.

Fundacja Grand Press Instytut Reportażu Wydawnictwo Karakter Polskie Radio Olympus Tygodnik Polityka Bla Bla Car Projekt i wykonanie
Michał Szota, 2015